
Oglądałam ostatnio program o głupocie naszych sąsiadów zza
wielkiej wody. Amerykanie, bo o nich mowa, zdają się w dużej części być narodem
odmóżdżonym, pozbawionym jakiegokolwiek instynktu zachowawczego i ograniczonym
do granic możliwości. Wiem, wiem Polakom też można wiele zarzucić nazywając ich
złodziejami, alkoholikami czy najgorszymi turystami, ale przysięgam, że to co
dzieje się z mieszkańcami USA woła o pomstę do nieba.
Większość z nich nie posiada kompletnie żadnej wiedzy
historycznej czy geograficznej. Niektórzy nie mają pojęcia kto jest papieżem,
czym była II wojna światowa, ani kim był Mozart. Większość rodowitych
mieszkańców Ameryki po za nazwiskami Hilton, Spears czy Kardashian nie zna
nikogo ‘ważnego’. O nie, błąd! Pomyliłam się. Chyba każdy Amerykanin wie jeszcze kim jest
Oprah Winfrey.
Dokument o totalnym odmóżdżeniu Amerykanów wywołał we mnie
mnóstwo emocji. Dlaczego osiągają kolosalną wagę, a mimo to dalej wcinają
frytki i gigantyczne hamburgery? Z jakiego powodu nie wiedzą, że Coca-Cola nie
jest dla dziecka zbyt dobrym napojem, a plastikowe żarcie to samo zło? Dlaczego
bezgranicznie ufają koncernom farmaceutycznym, politykom i wszystkim tym
bzdurom, które są im wpajane?
Dlaczego nie wiedzą, że wkładanie ręki do wrzątku może
skończyć się bolesnym poparzeniem, kuchenka mikrofalowa nie służy do suszenia
mokrego kota, a nawet najlepsze
nawigacje mogą czasami się mylić. Amerykanie są otyli, nieszczęśliwi i
impulsywni. Przemoc na ulicach i brak logicznych zachowań przerażają. Hitem są
krążące po sieci filmiki, które ukazują amerykańskich kierowców wjeżdżających
na autostradę pod prąd, urywających drzwi podczas wysiadania z auta czy
masakrujących pojazdy podczas parkowania. Duża część z nich bezgranicznie ufa
swoim autom i zamontowanym w nich GPSom, że nawet przez myśl im nie przejdzie,
że sprzęt może być zawodny. Podobno na porządku dziennym są sytuacje gdy
wprowadzony w błąd Amerykanin wjeżdża do jeziora lub spada ze skarpy, bo
nawigacja wskazywała że dalej jest przejezdna droga. A to, że przed chwilą mijał
znaki drogowe i drogowskazy nie ma najmniejszego znaczenia.
Przeciętny Amerykanin nie jest zbyt dobrym wzorcem, a i tak
wielu naszych rodaków marzy o tym by być żyć tak jak żyją nasi sąsiedzi zza
wielkiej wody. Wygodnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz