
Moda na wszystko co trwałe, wielorazowe i ekologiczne
sprawiła, że zaintrygowana zagadnieniem „powrotu do korzeni” zaczęłam zgłębiać
temat. Pisałam już na temat wielorazowych pieluch, tamponów, podpasek i wkładek
laktacyjnych , a teraz przyszła kolej na kubeczki menstruacyjne. Trochę
mnie szokują, trochę śmieszą i nawet odrobinę ciekawią. Czy przyjmą się w
Polsce?
Kubeczki menstruacyjne są alternatywą dla używanych podczas
menstruacji środków higienicznych. Naczynko wkłada się do pochwy i opróżnia 3-4
razy dziennie. Zwolenniczki takiego rozwiązania zapewniają, że kubeczek jest
komfortowy w użyciu, po aplikacji jest nieodczuwalny, a po wyjęciu wystarczy
umyć go w ciepłej wodzie z mydłem. Producent przekonuje, że takie rozwiązanie
ma same zalety: kubeczki nie przeciekają, nie wpływają na naturalne PH w
pochwie, nie wywołują Zespołu Wstrząsu Toksycznego, nie uczulają i mogą być używane przez panie uprawiające
sport oraz dziewczyny, które nie rozpoczęły jeszcze współżycia seksualnego.
Kolorowe kubeczki pakowane są w ozdobne woreczki i wyglądają
naprawdę słodko. Wśród internautów
cieszą się coraz większą popularnością choć są dość drogie. W zależności od
modelu, rozmiaru i producenta ich cena waha się od 60 do 140 zł. Podobno nadają
się do użytku przez 15 lat zatem to wydatek na długie lata.
Przeglądając
strony internetowe z wielorazowymi środkami higienicznymi, bawełnianymi
wkładkami laktacyjnymi i kubeczkami menstruacyjnymi naszła mnie pewna, może
nieco głupkowata, myśl. Czy po bambusowych tamponach i podpaskach
wielokrotnego użytku przyjdzie kiedyś czas na wielorazowe prezerwatywy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz