Wbrew pozorom codzienny demakijaż i stosowanie kremów nawilżających nie wystarczy, by nasza cera była zdrowa i promienna. Oczywiście nie oznacza to, że musimy wydawać majątek na regularne wizyty w gabinetach kosmetycznych i używać kremów z wyciągami z najbardziej egzotycznych i niespotykanych roślin. Wystarczy, że wydłużymy nasze rytuały pielęgnacyjne o kilka minut dziennie.
Od czego zacząć? Po starannym demakijażu (najlepiej
używać w tym celu płynów dwufazowych),
warto sięgnąć po peeling. Jego wielkość zależy od stanu naszej skóry. Dla
wrażliwców polecane są delikatne peelingi enzymatyczne, a dla posiadaczek cery
normalnej – peelingi drobnoziarniste. Jeśli mamy trochę wolnej gotówki, możemy
zdecydować się na aparat do
mikrodermabrazji. Takie zabiegi świetne dotlenią skórę, złuszczą martwy
naskórek i sprawią, że będziemy wyglądać promiennie i… młodo :)
Następnie możemy zdecydować się na położenie na twarz
maseczki. W sklepach znajdziemy mnóstwo tańszych i droższych kosmetyków, a ich
wybór ponownie zależy przede wszystkim od rodzaju naszej cery oraz konkretnych
problemów (bądź ich braku). Mamy zatem maseczki zwężające pory, nawilżające i
dotleniające skórę, wygładzające pierwsze zmarszczki czy dokładnie
oczyszczające. Najlepsze jest to, że wiele dobrych produktów jest dostępnych w
formie wygodnych jednorazowych opakowań – dzięki temu nie musimy zastanawiać
się nad tym, jakiej ilości kosmetyku użyć :)
Ostatnim etapem domowej pielęgnacji cery jest krem.
Pamiętajcie, żeby stosować osobne kosmetyki na dzień i na noc. Te ostatnie mają
bowiem więcej substancji odżywczych, które wnikają w skórę podczas snu i
pomagają jej się świetnie zregenerować. Kremy na dzień powinny być z kolei
lżejsze i mniej tłuste. Najlepiej, jeśli będą przy tym posiadać filtr UVA/UVB
(minimum faktor 20). Zapewni to naszej skórze odpowiednią ochronę przed słońcem
i sprawi, że będzie się wolniej starzeć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz