piątek, 17 kwietnia 2015

Jak przechowywać ubrania?



Nic nie sprawia kobiecie większej frajdy niż kupienie czegoś nowego do ubrania. Jednak odkrycie, że stosunkowo nowy sweter jest zmechacony, sukienka straciła fason, a spodnie kolor, skutecznie psuje humor. 


Powszechnie uważa się, że czynnikiem mającym największy wpływ na zużywanie ubrań, poza samym noszeniem, jest pranie. Przy wyborze pralki należy kierować się nie tylko niskim zużyciem prądu i wody, ale też tym, jak pralka obchodzi się z tkaniną. Nie są polecane modele ładowane od góry – mogą zaciągać i mechacić swetry. Duży wybór pralek ładowanych od frontu znajdziemy na: http://www.niezawodnepralki.pl/.
Jednak nawet uprane w najdroższej i najbardziej wypasionej pralce, ubrania nie będą dobrze wyglądały, jeżeli będziemy je niewłaściwie przechowywać. Jedno z największych niebezpieczeństw, czyhających na naszą odzież jest zagracona, przeładowana szafa. Porządek i systematyczność to klucz do zachowania dobrego wyglądu ubrań. Wiadomo, że odkurzamy podłogę i ścieramy kurz z półek - szafę też trzeba od czasu do czasu opróżnić i przeprowadzić generalne porządki, bo wewnątrz też zbiera się kurz.
Ubrania potrzebują trochę przestrzeni i przewiewu, aby zachowały świeżość. Szczęśliwi są posiadacze garderoby – łatwiej im zachować porządek. Jeżeli powierzchnia mieszkania nie pozwala nam wygospodarować takiego pomieszczenia, zatroszczmy się chociaż o przestronną szafę. Pamiętajmy, że nie wszystko może wisieć – np. swetry ze względu na swój ciężar muszą być starannie poskładane i ułożone na półce (niezbyt gęsto, bo stracą puszystość). Na wieszaku staną się workowate i zdeformowane  (podobnie po praniu, lepiej je rozłożyć niż wieszać, bo ciężar wody je wyciągnie). Odwrotnie sprawa wygląda z rzeczami z jedwabiu – te należy wieszać, nie składać. Z kolei jeansy spokojnie mogą leżeć złożone w kostkę.
Bardzo istotne są wieszaki. Muszą być po pierwsze dobrej jakości (najlepiej obszyte materiałem), pod drugie dopasowane do danego elementu garderoby. Do płaszcza czy garnituru wybieramy wieszak szeroki, o wyprofilowanych ramionach, do spódnic – z klipsami, do spodni – specjalny, z wąskimi zaciskami.
Chowając ubrania sezonowe, pakujmy je w worki lub torby foliowe i pamiętajmy, by chować tylko rzeczy czyste. W szafie warto umieścić skropione perfumami chusteczki oraz saszetki odstraszające mole o zapachu cytryny lub lawendy.

4 rodzaje termometrów – który wybrać?



Od dziecka mieliśmy w szufladzie zwykły termometr rtęciowy – był dokładny, nigdy się nie stłukł, a śmiercionośna rtęć nigdy nic nikomu nie zrobiła :) Jakież było moje zdziwienie, kiedy obejrzałam w telewizji krótki program poświęcony rodzajom termometrów dostępnych w aptekach i sklepach. Okazuje się, że wybór termometru wcale nie jest taki prosty, a poszczególne rodzaje znacznie się od siebie różnią.

Zasadniczo termometry dzielimy na cztery rodzaje (nie licząc sprytnego termometru-smoczka dla maluchów):
1.       Termometr szklany – czyli prawie to samo, co z pewnością posiada jeszcze większość naszych rodziców i dziadków. Tyle że zamiast szkodliwej dla człowieka i środowiska rtęci, w takich termometrach znajdziemy gal lub po prostu alkohol. Termometr szklany jest tani, ale musimy poczekać kilka minut na wynik pomiaru, który nie będzie tak dokładny jak w przypadku nowoczesnych termometrów elektronicznych
2.       Termometr paskowy – tego rodzaju termometr był znany już w czasach PRL-u; wystarczy przyłożyć go do czoła i poczekać kilka sekund na wyświetlenie wyniku na podziałce. Jednak skala błędu wynosi ok.0,5 stopnia, dlatego używa się go raczej do określenia przybliżonej temperatury ciała
3.       Termometr elektroniczny – obecnie jest najczęściej używanym termometrem; specjalna sonda z wbudowanym czujnikiem zapewnia dokładny pomiar, który pokazuje się na elektronicznym wyświetlaczu. Jest zasilany na baterie, co z może trochę uprzykrzać nam życie – jeśli zapomnimy ich wymienić, możemy otrzymać niedokładny wynik. Z drugiej strony, większość modeli posiada dodatkowe funkcje, ułatwiające obsługę i odczyty temperatury
4.       Termometr na podczerwień – jest bardzo dokładny, a wynik poznajemy już po 1-3 sekundach; na rynku dostępnych jest wiele modeli, w tym także te bezdotykowe – świetnie sprawdzają się w przypadku małych i niecierpliwych dzieci
Wybór odpowiedniego termometru zależy w głównej mierze od tego, jak często zamierzamy z niego korzystać oraz dla kogo ma być przeznaczony – jest to szczególnie ważne w przypadku rozbrykanych maluchów.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Image-owa rewolucja , czyli co zmienić w swoim wyglądzie na wiosnę?



Co roku wczesną wiosną przeglądam najnowsze kolekcje ubrań, katalogi fryzur i propozycje makijażystów, szukając czegoś dla siebie, czegoś, co zainspiruje mnie do zmian. Bo myśl o zmianie wyglądu pojawia się u mnie regularnie, ale jakoś nigdy nie dochodzi do wielkiej image-owej rewolucji.


Ponieważ tym razem potrzeba metamorfozy wydaje się silniejsza niż zwykle, gorączkowo zaczynam szukać dla siebie jakiegoś punktu zaczepienia – w Internecie, w prasie kobiecej i na ulicach miasta. Jeśli chodzi o styl ubierania, ten mam mniej więcej wypracowany od kilku lat i na pewno nie dojdzie tu do przewrotu – nie zostanę nagle punkówą, chłopczycą albo hipiską. Uczepiłam się więc zmiany fryzury. Od dawna podobają mi się krótko obcięte gwiazdy (np. Kasia Zielińska czy Tatiana Okupnik) – są kobiece i seksowne, mimo (teoretycznie) chłopięcej fryzury. Podekscytowana, już prawie zdecydowałam się na radykalne strzyżenie, kiedy przypomniało mi się, jak wiele czasu zajęło mi zapuszczanie włosów i jak bardzo żałowałam kiedyś ich ścięcia. Szukam zatem dalej.

Może niekoniecznie cięcie, ale jakaś nowa fryzura? Hitem sezonu są podobno warkocze – ale to nie dla mnie, bo mam zbyt cienkie włosy! No to może grzywka? Styliści ogłosili jej triumfalny powrót! Tak, to jest myśl. Pozostaje jeszcze farbowanie. Na czasie jest odcień zwany „brond”, czyli mix przenikającego się blondu i brązu – to chyba coś dla mnie, od dawna planowałam lekkie rozjaśnienie  włosów! Kusi mnie też, żeby pójść o krok dalej i zaszaleć z supermodnymi kolorowymi efektami na włosach (np. różowe albo miedziane pasma).

Dając upust szaleństwu, tej wiosny stawiam na kolorowe buty – mój typ to różowe, ale myślę, że moja kolekcja wzbogaci się jeszcze np. o zielone :) Ponadto postanowiłam odświeżyć swoją kosmetyczkę i uzupełnić ją o błękitne cienie do powiek – najgorętszy makijażowi trend sezonu!

Nowoczesna kuchnia



Wielu moich znajomych postanowiło ostatnio zainwestować we własne cztery kąty, zaciągając kredyt nie tylko na kupno mieszkania, ale i na jego urządzanie. Co to dla mnie oznacza poza kilkoma parapetówkami z rzędu i wpędzaniem się w kompleksy jako wieloletnia wynajmowaczka obcych mieszkań? Rozmyślania nad tym, jak kiedyś urządzę moje lokum!

Jego centralnym punktem z pewnością będzie kuchnia, i to bynajmniej nie dlatego, że jestem mistrzynią patelni czy choć pretendentką do tego zaszczytnego tytułu. Powód jest bardzo prozaiczny – uwielbiam wszelkiego rodzaju gadżety i sprzęt kuchenny. Mogłabym godzinami błądzić po wielkich centrach handlowych w poszukiwaniu właściwych urządzeń i drobiazgów ułatwiających życie (czytaj: gotowanie). Na pierwszy ogień z pewnością poszłaby lodówka. W tej chwili zadowoliłabym się chyba każdą, która nie chodzi jak poniemiecki czołg, ale docelowo na pewno wybiorę coś z tej strony http://www.niezawodnelodowki.pl/do-2500-zl/ - tanie, ładne i funkcjonalne. To ważne, kiedy większość potraw i składników dostaje się od mamy – w końcu gdzieś je trzeba składować :)

Potem przyjdzie pora na wypasioną kuchenkę, koniecznie z piekarnikiem. To jedna z tych rzeczy, których brakuje mi najbardziej w wynajmowanych mieszkaniach. Nie wiem, czy mam takiego pecha, ale przerabiałam już wiele piekarników i jeden był gorszy od drugiego. Chyba że w ogóle go nie było – to dopiero była ambaras! Odpadają wszystkie zapiekanki, pizza, pyszne zapiekane ryby czy 90% ciast! Dlatego piekarnik rzecz święta!

Na koniec zainwestuję w mnóstwo zbędnych gadżetów, bez których radzi sobie ¾ społeczeństwa, ale nie ja. Na pewno przyda mi się blender, wyciskarka do owoców, tysiące specjalnych pojemników i sprytnych nożyków czy obieraczy do każdego owocu i warzywa :) Kto wie, być może dzięki temu nauczę się w końcu jako tako gotować? Bądź co bądź trzeba będzie kiedyś urządzić jakąś parapetówkę, a bez samodzielnie przygotowanych potraw ani rusz!