Co roku wczesną wiosną przeglądam najnowsze kolekcje ubrań,
katalogi fryzur i propozycje makijażystów, szukając czegoś dla siebie, czegoś,
co zainspiruje mnie do zmian. Bo myśl o zmianie wyglądu pojawia się u mnie
regularnie, ale jakoś nigdy nie dochodzi do wielkiej image-owej rewolucji.
Ponieważ tym razem potrzeba metamorfozy wydaje się silniejsza
niż zwykle, gorączkowo zaczynam szukać dla siebie jakiegoś punktu zaczepienia –
w Internecie, w prasie kobiecej i na ulicach miasta. Jeśli chodzi o styl
ubierania, ten mam mniej więcej wypracowany od kilku lat i na pewno nie dojdzie
tu do przewrotu – nie zostanę nagle punkówą, chłopczycą albo hipiską. Uczepiłam
się więc zmiany fryzury. Od dawna podobają mi się krótko obcięte gwiazdy
(np. Kasia Zielińska czy Tatiana Okupnik) – są kobiece i seksowne, mimo
(teoretycznie) chłopięcej fryzury. Podekscytowana, już prawie zdecydowałam się
na radykalne strzyżenie, kiedy przypomniało
mi się, jak wiele czasu zajęło mi zapuszczanie włosów i jak bardzo żałowałam
kiedyś ich ścięcia. Szukam zatem dalej.
Może niekoniecznie cięcie, ale jakaś nowa fryzura? Hitem sezonu są
podobno warkocze – ale to nie dla mnie, bo mam zbyt cienkie włosy! No to może
grzywka? Styliści ogłosili jej triumfalny powrót! Tak, to jest myśl. Pozostaje
jeszcze farbowanie. Na czasie jest odcień zwany „brond”, czyli mix
przenikającego się blondu i brązu – to chyba coś dla mnie, od dawna planowałam
lekkie rozjaśnienie włosów! Kusi mnie
też, żeby pójść o krok dalej i zaszaleć z supermodnymi kolorowymi efektami na
włosach (np. różowe albo miedziane pasma).
Dając upust szaleństwu, tej wiosny stawiam na kolorowe buty – mój typ to
różowe, ale myślę, że moja kolekcja wzbogaci się jeszcze np. o zielone :) Ponadto
postanowiłam odświeżyć swoją kosmetyczkę i uzupełnić ją o błękitne cienie do
powiek – najgorętszy makijażowi trend sezonu!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz