
Zanim kolejny raz postanowię pójść do stylisty fryzur i
zostawić u niego chorych pieniędzy proszę puknąć mnie w łeb. Tak jest. Nie pozwólcie mi za żadne
skarby.
W ten weekend chciałam wyglądać wyjątkowo ładnie. Bycie
świadkiem na ślubie najlepszej przyjaciółki stresowało mnie bardziej niż
zamążpójście. Odpowiedzialna rola. Wybrałam sobie niezwykle kobiecą, eteryczną
i skromną sukienkę. Makijażem podkreśliłam oczy i tylko delikatnie musnęłam
usta. Starannie opaliłam całe ciało, nie przesadzałam z biżuterią, a jedyną
niesamowitą ozdobą miały być moje włosy. Miałam wizję fryzury, a jej wykonanie
zostawiłam polecanemu przez wiele kobiet specjaliście. Robienie
loków zajęło mu sporo czasu, ale obietnica
ich trwałości pozwalała zapomnieć o zdrętwiałym i bolącym od siedzenia
tyłku. Piękne, niezwykle naturalnie
wyglądające loki luźno spadały na moje plecy, a ich niewielka część tworzyła z
tyłu piękne upięcie. Fryzura wyglądała niesamowicie i była dokładnie tym o czym
marzyłam.
Jakież było moje rozczarowanie, gdy tuż po przysiędze
małżeńskiej spadł mi na twarz pierwszy kosmyk. Chwilę później z upięcia wyszły
dwa kolejne. Zdjęcia z tego dnia nieubłaganie pokazują, że tuż po północy moje
loki nie wyglądały już tak idealnie jak na początku. Z godziny na godzinę
stawały się coraz bardziej proste i z pewnością nie stanowiły już ozdoby. Byłam
wściekła.
Jak to się dzieje, że oglądane w plotkarskich serwisach celebrytki zawsze dobrze wyglądają. Mają nienagannie nałożony makijaż (może z wyjątkiem kilku przypadków nadużycia pudru transparentnego), nie odklejają im się rzęsy, nie spływa samoopalacz i nie rozwalają włosy. Dlaczego kobiety te nie mają pryszczy, znamion i innych skaz na skórze. Nie drą się im rajstopy, nie pękają sukienki w szwach i nie łamią obcasy. Jak to jest możliwe?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz